niedziela, 26 lutego 2017

ZigZag scarf..

..czyli o jednego 'trupa' w szafie mniej.


Historia tego szala jest długa, zbyt długa. Włóczkę na niego zakupiłam w maju 2015r. Zaczęłam dziergać jesienią tegoż samego roku, ale było to zaledwie kilka centymetrów..i schowałam do szafy na długo, bardzo długo. W tym czasie, gdy robótka leżakowała w szafie, wszyscy wydziergali już taki szal, a może nawet niejedną jego wersję.
Bodajże w listopadzie 2016r. jadąc na spotkanie robótkowe do e-dziewiarki w Krakowie, potrzebowałam robótki. Znalazłam nieszczęśnika w szafie i zabrałam ze sobą. Pomyślałam wtedy, że do szala przydałaby się czapka. Korzystając z okazji, że jestem w sklepie włóczkowym zakupiłam dodatkowe dwa moteczki na czapkę. Zaczęłam ją dziergać jeszcze tego samego dnia, zaraz po powrocie ze spotkania. Powstała w miarę szybko. Jednocześnie postanowiłam, że koniecznie muszę skończyć szalik, jeszcze tej zimy. Wyznaczyłam sobie cel, a mianowicie, że na styczniowe spotkanie w e-dziewiarce pojadę już z gotowym szalikiem. Udało się, chociaż nie było łatwo, bo jednocześnie dziergałam jeszcze sweterek piórkowy numer chyba trzy. Zamykając ostatnie oczko poczułam prawdziwą ulgę, że zakończył się ten mozolny proces 'dziubania' szalika na drutach 3mm.
Niedługo potem, udało się zrobić zdjęcia. Dzień wtedy był bardzo mroźny i wyjątkowo słoneczny. Tak więc, przychodzę dzisiaj do Was jeszcze w zimowych klimatach, chociaż na zewnątrz tu i ówdzie można już poczuć pierwsze powiewy wiosny. No, ale wiecie u mnie wszystko jest z opóźnieniem ;)
Zdjęć będzie sporo, no bo tego szkoda, tego żal..itd.








Oj..słoneczko razi w oczy..



Hmm...ładne to czy nie ładne?




Jakby to zaplątać, żeby ciepło było..?


Tak jeszcze na koniec, dla przypomnienia..dziergałam z włóczki Mille Colori Baby.Naprzemiennie z dwóch kolorów, po dwa rzędy, z każdego. Kol. 51 i 52. Na cały komplet zużyłam sześć motków, po trzy z każdego koloru, ale tak właściwie to jakbym miała sześć zupełnie innych motków. Ta włóczka już tak ma do siebie, że kolory w ogóle się nie powtarzają i każdy motek jest inny, chociaż to ten sam numer koloru. Jeżeli kogoś to interesuje, to cały komplet wydziergałam na drutach 3mm.

Dziękuję za uwagę, pozdrawiam i do następnego razu :)

wtorek, 31 stycznia 2017

"Wszystko czerwone"..

..to tytuł kryminalnej powieści Joanny Chmielewskiej. Niestety jak dotąd nie miałam okazji jej przeczytać. Koniecznie muszę to, kiedyś nadrobić. Wszystko czerwone, to także hasło akcji dziewiarskiej, jaką ogłosiła Herbimania na swoim blogu. Pokrótce mówiąc, rzecz dotyczy wydziergania czerwonej rzeczy, tak na przekór szarości i nudzie. Możecie o tym przeczytać tutaj.


Postanowiłam dołączyć się do tej akcji..., z kilku powodów.
A mianowicie:
-bardzo lubię czerwony kolor i nie wiem, dlaczego dawno nic w tym kolorze nie wydziergałam
-od dawna marzył mi się się sweterek w tym kolorze ( i nawet drogą kupna nabyłam już włóczkę, na więcej niż jeden model ;) )
-pomysł akcji pomógł mi rozwiązać dylemat- zacząć dziergać czerwony czy granatowy sweterek

Tak więc przystępuję do akcji, a rzeczą, którą wydziergam, będzie sweterek z czerwonej blushed alpaki Dropsa, czyli piórkowy nr.4 Już nawet troszkę zaczęłam, chociaż na razie jest tego niewiele.

A oto dowód, tak, aby nie być gołosłownym:


Będzie to piórkowy nr4. Nie wiem czy ktoś zauważył, że ostatnio pokazywałam piórkowy nr2..a co z numerem trzecim? Pomyłka? Gdzieś się zagubił? Otóż nic podobnego. Jest, istnieje i ma się dobrze. Został wydziergany, ale od samego początku dziergany był z myślą, że będzie przeznaczony dla siostry i zaraz po skończeniu, w trybie expresowym powędrował do nowej właścicielki. Niestety, nie zdążyłam go sfotografować. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się, go wypożyczyć na kilka minut, aby cyknąć parę zdjęć i wtedy Wam go pokażę.

Tymczasem donoszę, że skończyłam dziergać szalik i wkrótce należy spodziewać się prezentacji :)

niedziela, 15 stycznia 2017

Czapka..

..do szalika, którego jeszcze nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie. Szalik dzierga się cały czas, ale idzie powoli..bardzo powoli. Tymczasem wymyśliłam do niego czapkę i nie czekając na koniec pracy nad nim, zrealizowałam pomysł. Właściwie zrobiłam ją jeszcze w tamtym roku, ale nie było do tej pory okazji , aby ją pokazać. A tak na marginesie to nadal jestem na etapie dokańczania robótek rozpoczętych w zeszłym roku. Ten rok nie przyniósł jeszcze rozpoczęcia żadnego nowego projektu.
Czapka była już użytkowana i muszę powiedzieć, że jest ciepła, bardzo ciepła, pomimo tego, że jest cienka. Jednak jest gęściutko udziergana i dobrze izoluje głowę. Wydziergałam ją z dwóch kolorów włóczki Mille Colori Baby, po dwa rzędy z każdego koloru na przemiennie. Dało to ciekawy efekt kolorystyczny. Zresztą zobaczcie sami:

Tak wygląda na płasko ;)




A tak na główce;)





Nie była to robótka na jeden wieczór, ani nawet na dwa. Włóczka cienka i czapkę dziergałam na drutach 3 mm.  Szło dość powoli, ale z efektu jestem bardzo zadowolona. Jeszcze tylko ten szalik..

Dziękuję Wszystkim bardzo gorąco za odwiedzanie mojego bloga, a szczególnie tym, którzy zostawiają po sobie ślad w postaci komentarza. Sprawiacie mi tym ogromną przyjemność, choćby to było tylko kilka słów.

piątek, 30 grudnia 2016

Nowy sweterek i...

Życzenia Noworoczne

 

 

Witajcie! W związku z tym, że Nowy Rok zbliża się do nas wielkimi krokami, jest już bliziutko, prawie tuż, tuż..to przychodzę do Was z ostatnim wpisem ;). Ale bez obaw, z ostatnim, ale to w tym roku 2016-tym. Jak na razie to nie mam zamiaru kończyć mojej dziewiarsko- blogowej przygody.
Pomimo, że ostatnie dni starego roku często skłaniają wiele ludzi do różnego rodzaju podsumowań, rozliczeń i planów, ja nie zamierzam nic takiego robić. Nie planuję, ponieważ z planów zazwyczaj niewiele wychodzi. Zdaję się na los, przypadek, olśnienie. Nigdy nie wiadomo, kiedy narodzi się pomysł. Ciekawa włóczka, zaatakuję znienacka...Zamierzam się bawić, a nie narzucać sobie sztywne reguły.
Nie będę też podsumowywać minionego roku, bo jak można rozliczać się z pasji i marzeń. Było jak było...Jedyne na co chciałabym zwrócić uwagę i z czego jestem dumna to moje farbowane włóczki. Nie było ich może tak dużo, ale wszystkie bez wyjątku bardzo mi się podobają i zajmują szczególne miejsce w moim sercu.
Zanim jeszcze wybije ta magiczna godzina i strzelą korki od szampana, a kolorowe fajerwerki rozświetlą gwiaździste niebo, chciałam pokazać Wam mój najnowszy sweterek. Najnowszy, choć nie taki już nowy, bo skończony miesiąc temu, ale wcześniej jakoś nie było okazji, aby wykonać zdjęcia i zaprezentować projekt szerszej publiczności. Co prawda sweterek miał już swój pokaz przedpremierowy ;)...Kto był na grudniowo - rocznicowym spotkaniu e-dziewiarki w Krakowie ten widział :) Sweterek w kolorze niebiesko-szarym, z mojej własnej, osobistej farbowanki..o tej właśnie. Powstał on niezwykle szybko, jak na moje możliwości i pomimo, że jest to mój własny projekt, obyło się niemalże bez prucia..no może kilka rządków na rękawie, bo wychodził za szeroko. I co ciekawe jestem z niego bardzo zadowolona, co niezwykle rzadko się zdarza, ponieważ zawsze jestem bardzo krytycznie nastawiona do moich wyrobów. Tym razem, poza niewielkimi niedociągnięciami, jest prawie idealny. Taki jak miał być, jak sobie go wymarzyłam. Cieplutki, milutki z golfikiem, lekki oversize. Dziergało się go bardzo przyjemnie, a robótki przybywało błyskawicznie.
Może jednak, nie będę już więcej przynudzać tylko pokaże, co udało mi się stworzyć.

Tak prezentuje się z przodu:


Było zimno i wietrznie.. mokro i deszczowo, no ale co mi tam wytrzymam wszystko ;)






I jeszcze bliżej z przodu :), tak aby widzieć nie tylko wzór, ale jeszcze to jak chłód wykrzywia mi twarz..
 

A teraz z tyłu :






 I bliżej z tyłu, bo żeby nie było tak nudno, to z tyłu mamy więcej wzoru i więcej  plecenia, czyli tego co lubię najbardziej.


A teraz jeszcze z boku ;


I bliżej z boku. a na rękawku taka ścieżynka jest ;)
 

 I troszkę szczegółów takich jak rozcięcia na boku i guziczki..




 A teraz jeszcze golfik, wysoki i ciepły. Taki jak lubię, bo ja bardzo lubię golfy, chociaż są mało kobiece..no, ale ja zmarzluchem jestem ;)


 Projekt- Aniks
Motyw wzoru - zaczerpnięty z archiwalnej Vereny
Włoczka - Cashmira Alize, własnoręcznie zafarbowana przeze mnie w "Wełnianym Ranczu"
Zużycie - około 450 gr.
Druty - 4mm i 4,5 mm

Dziękuję Wszystkim odwiedzającym mój blog, za cały miniony rok spędzony razem ze mną. Życzę Wam wszystkiego dobrego w Nowym 2017 Roku. Spełnienia marzeń, tych maleńkich i tych bardzo dużych. Tych najskrytszych i tych wszystkim znanych. Wielu ciekawych pomysłów i wspaniałych projektów. WSZYSTKIEGO WŁÓCZKOWEGO!
DOSIEGO ROKU!

sobota, 24 grudnia 2016

Życzenia

Zdrowych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia. Dużo radości i wielu miłych chwil w ciepłej, rodzinnej atmosferze.

dla Wszystkich czytelników Wełnianego Rancza.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...