czyli zaległy piórkowy nr 3
Witajcie poświątecznie!
Święta to taki czas, kiedy można spotkać się z rodziną. Można też na chwilę wypożyczyć sweterek, który kiedyś przekazało się w siostrzane ręce. Można też znaleźć chwilę czasu, aby pstryknąć kilka zdjęć. Tak więc mogą pokazać Wam dzisiaj zaległy sweterek z Blushed alpaki silk.
Sweterek, jak wszystkie poprzednie z tej włóczki wydziergałam z pięciu motków, na drutach nr 4.
Siostra ma chyba krótsze ręce ode mnie, bo na niej rękawy nie wyglądają tak kuso jak na mnie..na ale ja go założyłam tylko gościnnie ;)
Sweterek był już trochę wcześniej używany, więc nosi pewne ślady użytkowania...mam nadzieję, że nie będzie Wam to zbytnio przeszkadzać..
Sweterek jest zwykły, prosty, jak to wszystkie z tej włóczki. Posiada jednak małe elementy ozdobne.
Przy szyi, na rękawach i dole wykończony kilkoma rzędami francuza. Na rękawach i na bokach ozdobne warkoczyki, bo chyba juz wiecie, że ja bardzo lubię przeplatać.
A wiecie, czemu ja tak patrze w dół? Czego tam szukam? Co tam jest? Otóż mały gość zza płotu..
O proszę taki mały piesełek postanowił wprosić się na dzisiejsza sesje zdjęciową. No i jak tu nie uwiecznić na fotografii takiego uroczego gościa.
Jest bardzo towarzyski i przyjacielski, ale chyba odrobinę nieśmiały;)
Zaległości nadrobione..A już wkrótce kolejne fakty z 'życia Aleci Beth ';)












