Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedwab. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedwab. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 października 2019

Wspomnienie lata

Nawet nie wiem, kiedy minęło lato. Dopiero teraz zorientowałam się, ze poprzedni post był na wiosnę..a teraz od razu przeskakuję do jesieni. Chociaż to co chcę Wam pokazać dzisiaj jest jak najbardziej letnie ;)
Zdjęcia zrobione podczas wakacji, jakoś nie miałam czasu do tej pory wrzucić - czas pędzi jak szalony!! Szkoda byłoby jednak ich nie pokazać, bo przecież mąż tak bardzo się starał :)

Jakoś specjalnie nie przepadam za dzierganiem letnich rzeczy, jednak każdego roku udaje mi się wytworzyć chociaż jedną bluzeczkę z krótkim rękawem. I tak jakoś się składa, ze na te letnie projekty wyciągam włóczki ze starych zapasów. W tym roku wybór padł na jedwab bourette, który kupiła już jakieś dwa, albo trzy lata temu. Poczyniłam, wtedy nawet jakieś próbki, ale nic mi z tego nie wyszło i jedwab wylądował w szafie.
Szkoda jednak, aby tak piękna włóczka leżakowała bezczynnie w ciemnym kącie wiadomego mebla ;)
Potrzebowałam jednak szybkiego efektu, tak, aby jeszcze w tym roku założyć bluzeczkę, a nie czekać na nią całe wieki. Postanowiłam, więc troszkę poeksperymentować. Dołożyłam do buretty nitkę cieniutkiego, chłodnego lnu i robótka ruszyła jak z kopyta. Wkrótce mogłam się cieszyć gotowym wyrobem, który bardzo przypadł mi do gustu.

Teraz, gdy wszyscy prezentują, jesienne krajobrazy, ja tak troszkę na przekór publikuję " morza szum, ptaków śpiew " ;)




Mąż nie tylko zdjęcia cykał, ale też rysował na piasku..odpowiednia oprawa musi być ;)









Na koniec jeszcze moje ukochane zachody słońca :)





niedziela, 3 lutego 2019

Trudne początki..

Minął już miesiąc tego roku, zaczął się kolejny, a ja jeszcze nic nie wydziergałam. Wszystko, cokolwiek wydziergałam w okresie około świątecznym..sprułam..bo albo mi się nie podobało, albo było coś nie tak. Nie żałuję, bo przecież nie będę robić czegoś co się potem nie będzie nadawało do chodzenia. Nie chcę, aby coś bezużytecznie zalegało mi półki w szafie. Najbardziej jednak żal, tych kilku wolnych dni z początkiem stycznia, kiedy to dziergałam intensywnie, chcąc wykorzystać wolny czas..i wszystko poszło na marne ;( 
W końcu z braku pomysłu na jakiś konkretny sweter, wzięłam się za dzierganie skarpetek. W poprzednim poście pisałam, co prawda, że skarpetki nie skradły szczególnie mojego serca, jednak ich dzierganie to dobry sposób, na przeczekanie..na poukładanie sobie wszystkiego w głowie. Pewnie przyjdzie, kiedyś taki dzień, że pomysły sweterkowe pojawią się w głowie, a tymczasem dziergam skarpetki, aktualnie mam już trochę więcej, niż na poniższym zdjęciu, chociaż szału nie ma, a to dlatego,że moje myśli popłynęły ostatnio w nieco innym kierunku..może kiedyś o tym napiszę ;)


 

Mimo iż z dzierganiem ostatnio mi nie wychodzi, całkiem nieźle idzie mi farbowanie. Między innymi zafarbowałam, taki oto zestaw delikatnego ombre. Od różu do wiśni. Każdy moteczek jest inny (czego może nie widać na zdjęciach). Baza to mieszanka, merina, kaszmiru i nylonu. W każdym moteczku jest 350m/100gr. Jeżeli ktoś jest chętny to zestaw jest wolny. Zapraszam :)




 Zafarbowałam również włóczkę tak miękką jak nic innego do tej pory.

 Ta luksusowa nić, składa się z najdelikatniejszej baby alpaki ( mojego ukochanego włókna, jeszcze z czasów, kiedy namiętnie dziergałam chusty i szale ), delikatnie połyskliwego jedwabiu opleciona mięciutkim i ciepłym kaszmirem. Jej dotyk, rozbudzi wszystkie zmysły, bajecznie otuli niczym druga skóra. Mimo, iż posiada delikatny włosek, nic a nic nie gryzie. Grubość DK, i jej puszystość, pozwoli na stworzenie dzianiny ciepłej, a zarazem lekkiej i delikatnej. 
Skład tej cudownej włóczki to 70% baby alpaka, 20% jedwab, 10% kaszmir. W 100gr. moteczku jest 225m.
 Tym razem nie użyłam wielu kolorów, ani mocnych barw..chciałam stworzyć coś dla  miłośników farbowań jednobarwnych, pastelowych, klasycznych i stonowanych.
Kolor rozbielonego złota, czy może delikatnej brzoskwinki, podkreśli nie tylko urodę włóczki, ale także wszelaką inwencję twórczą co do faktury tworzonego wyrobu. Włóczka idealna do wzorów warkoczowych i plecionych, co nie znaczy, że nie można z niej dziergać na gładko. Owszem, można, tworząc w ten sposób dzianinę klasyczną i elegancką.
Mimo, iż tym razem wybrałam taki, a nie inny kolor, nie znaczy to oczywiście, że tej bazy nie można zafarbować inaczej.. można dowolnie rozbudzić wodze fantazji, stworzyć inne kolory pastelowe, mocno nasycone barwami, a także zafarbować nakrapianie itd.





Mam nadzieję, ze nie cały rok będzie taki jak styczeń, że z czasem coś się zmieni, rozkręci. Plany są. Chcę dziergać, farbować i może coś jeszcze..;)
Mam nadzieję, że w końcu zacznę coś tworzyć, a wtedy się chętnie z Wami tym podzielę :)

niedziela, 30 grudnia 2018

Zielony sweterek

Historia tego sweterka jest długa, zbyt długa...i może pora już ją zakończyć publikując zdjęcia na blogu. Zdjęcia, które powinny być pokazane już dwa miesiące temu. Niestety tak się nie stało. Dlaczego? Nie wiem, i na dodatek nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.

Sweterek ten zaczęłam dziergać wiosną, bodajże w weekend majowy. Potem odłożyłam go na jakiś czas, by znów przypomnieć sobie o nim jadąc na wakacje. Towarzyszył mi w podróży, a nawet podziergałam trochę na plaży. Chciałam, aby był gotowy na wyjazd do Torunia, na Drutozlot. Niestety, nie udało się. Mogłam go dopiero zaprezentować na Zlocie Czarownic w Młynie Jędrów. Tam też powstały zdjęcia, które pokażę Wam dzisiaj. Wiem, że trochę późno..ale jak to się mówi, "lepiej późno niż wcale" ;)

Jeszcze tylko słów kilka o włóczce z jakiej wydziergałam sweterek..Powstał on z włóczki własnoręcznie przeze mnie farbowanej, na wysokogatunkowej, angielskiej bazie. Jej skład to 75% merino i 25 % jedwab. Cudownie miła i mięciutka włóczka, a za sprawą jedwabiu, delikatna, lejąca i odrobinę błyszcząca w słońcu. Pierwszy raz z niej dziergałam i było to wspaniałe doznanie. Warto zainwestować w tę włóczkę. Jest to zdecydowanie najmilszy sweterek jaki posiadam. Uczta dla skóry :)

A teraz już zapraszam do oglądania ;




 Malutka Ja, na tle cztery stuletniego dębu ;)







Na koniec jeszcze chciałabym Wam złożyć najlepsze życzenia Noworoczne. Oby ten Nowy 2019 Rok, nie był gorszy od właśnie mijającego, a może nawet lepszy..Życzę mnóstwa sukcesów w życiu zawodowym, osobistym oraz wielu oraz satysfakcji na polu hobbystyczno-dziewiarskim. Wspaniałych pomysłów i kilometrów przerobionych włoczek!!!

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Krótki przystanek na jedwabnym szlaku..

Mimo, iż za oknem jeszcze zimowy chłód, a kalendarz pokazuje ostatnie dni stycznia, już chyba pora, aby zacząć myśleć o nowych kolorach na wiosnę i udziergach wiosenno-letnich.
Co prawda włóczka, o której chcę dzisiaj napisać, została ufarbowana już jakiś czas temu i pokazywałam ja tu i ,ówdzie, ale ma kolor iście wiosenny i ciekawą bazę- 75% wełna merino i 25% JEDWAB. Zasługuje, więc chyba na to, aby o niej wspomnieć choć trochę, zatrzymać się przy niej i poświęcić trochę uwagi.
Dwadzieścia pięć procent robi różnicę i to dużą. Nie tylko w dotyku i wyglądzie , ale także w farbowaniu. Włóczka z jedwabiem inaczej przyjmuje barwniki niż merino, i co ważne o wiele bardziej plącze się przy barwieniu. Taka więc nauka na przyszłość, że te bardziej śliskie włóczki trzeba wiązać w wielu miejscach, aby uniknąć potem kłopotów z przewijaniem na kłębki. Jestem zadowolona z tego farbowania jak z mało którego.




Niestety zdjęcia nie oddają całej urody włoczki, ani też nie pokazują delikatnego połysku, który jest sprawką domieszki jedwabiu.
Teraz potrzebny tylko jakiś ciekawy pomysł i być może powstanie sweterek na wiosnę ;)

Korzystając z okazji, ze jesteśmy na jedwabnym szlaku, chciałabym zamieścić drobne ogłoszenie. Otóż mam do sprzedania dwie chusty i szal. NIGDY NIE UŻYWANE. Nowiutkie. Każda sztuka z zawartością jedwabiu. Atrakcyjne ceny!!!

Wielkość szala: 178cm x54cm
Włóczka: Lace Drops-70% Baby Alpaca, 30% Jedwab. Kol.5310

 Wielkość: 186cm x85cm
Włoczka: Lace Drops- 70% Baby Alpaca, 30% Jedwab. Kol. 2020

Wielkość: 192cm x96cm
Włoczka:  Babyalpaca Silk Drops; 70% Baby Alpaca, 30% Jedwab
Waga; Ok.200gr

Mam też do sprzedania dwie włóczki ręcznie farbowane;

 Merino superwash 400m/100gr. Kolor; bordo, czerwienie, trochę oliwki okraszonej zielenią. Dostępne trzy motki.

Wełna nowozelandzka. Odcienie beżu i brązu.225m/100gr. Dostępnych pięć motków.

Chętnych proszę o kontakt mailowy(adres w moim profilu), lub przez FB.

czwartek, 28 grudnia 2017

NORO...

..i zaburzone poczucie estetyki.

 

Miało być przed Świętami, niestety nie udało się :( , to może chociaż przed Nowym Rokiem...
Tak na pożegnanie Starego Roku, w sumie, to nawet dobrego pod względem dziewiarskim, pokażę Wam sweterek jaki wydziergałam sobie z Noro.
O Noro marzyłam, kiedyś..dawno temu, ale wtedy ta włóczka była dla mnie poza zasięgiem, może nawet nie tyle finansowym, co mentalnym. Musiałam dorosnąć do tego, że włóczka dobrej jakości 'trochę' kosztuje..musi kosztować, ale aby mieć wyroby najwyższej jakości z włókien naturalnych trzeba 'nieco' wydać ;) Przecież nie kupuję włóczki codziennie, tylko raz na jakiś czas.
Na dość długa zapomniałam o Noro, ale niedawno marzenie to wróciło ze zdwojoną siłą, a że akurat miałam imieniny i trafiła się promocja na Noro, to jak mogłam sobie odmówić ;) Wybór padł na Silk Garden Lite o składzie 45% jedwab, 45 % moher i 10 % wełna. Włóczka może trochę niezbyt ciekawie wyglądająca w motku (przynajmniej mnie nie zachwyciła po otwarciu paczki), lecz struktura dzianiny może już budzić zachwyt, przynajmniej mój budzi..
Jeszcze nie wiem jak będzie nosił się sweterek z tej włoczki, bo założyłam go dopiero dwa, albo trzy razy. Pierwsze wrażenia jak najbardziej pozytywne.
Jest też jednak coś, co rozczarowało mnie w tej włóczce, a mianowicie supełki. Przykra rzecz, która bardzo mnie drażni w każdej włóczce, a w tej z wyższej półki to już wyjątkowo. Ale, żeby tego było mało, to w miejscach wiązania, dołączany był zupełnie inny kolor, niż by to wynikało z układu kolorów w motku, a to już dość poważnie zaburzyło moje poczucie estetyki. Ja lubię ład i porządek, kiedy wszystko jest na swoim, każde ogniwko łańcucha idealnie pasuje do drugiego. Chaos kłóci z moim wewnętrznym 'JA', dlatego początkowo, próbowałam "walczyć z kolorami, ale ponieważ szkoda mi było ciąć włóczkę, to tak mniej więcej w połowie sweterka odpuściłam.

Dość już tych wynurzeń. Zapraszam teraz do obejrzenia kilku zdjęć 'Norowego" sweterka. Kolejna wersja reglanu dzierganego od góry. Niech nie zmyli Was fakt, że na zdjęciach jest śnieg..aktualnie u mnie aura raczej wiosenna. Zdjęcia nie były robione dzisiaj, tylko jakiś czas temu, kiedy to na moment świat wokoło pięknie się zabielił. Niestety musiały, one jednak nabrać mocy 'urzędowej' ;), aby móc ujrzeć światło dzienne.


















Koniec roku.. kolejnego roku, zbliża się wielkimi krokami. Wielokrotnie pisałam już o tym, że nie lubię robić podsumowań. Tak będzie i tym razem. Wspomnę tylko, że był to dobry rok pod względem dziewiarskim. Powstało, kilka nowych udziergów, jak na moje możliwości to nawet dość sporo. Pofarbowałam trochę włóczek, chyba nawet dość ciekawie. Udało mi się też zmniejszyć odrobinę moje zapasy włóczkowe, chociaż nie w takim stopniu jakbym sobie tego życzyła. Tak więc plan, o którym pisałam na początku roku  (klik) przenoszę na kolejny rok, a właściwie to wdrażam jako 'plan pięcioletni' ;)
Życzę sobie i Wam, aby kolejny rok był równie udany, a może nawet lepszy. Obfitujący w wiele wspaniałych projektów i ciekawych pomysłów.  Wszystkiego najlepszego w Nowym 2018 Roku :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...